Klasyczna biała koszula

Klasyczna biała koszula

Pomimo, iż wolę luźniejsze zestawienia to w mojej szafie znajdą się przynajmniej dwie białe klasyczne koszule, które są podstawą każdej garderoby i powinny się znaleźć w szafie każdej kobiety. Pasują one zarówno do casualowych, jak i eleganckich stylizacji: spodni, jeansów, spódnic czy kostiumów. Są idealne do pracy w biurze, na co dzień oraz odpowiednie podczas wizyty u rodziny czy znajomych. Taka koszula podkreśli i nada charakter każdemu zestawowi.
Ja swoją białą koszulę połączyłam z czarnymi spodniami, a żeby było ciekawiej dobrałam jeszcze brązową narzutkę i zamszowe buty. Mam nadzieję, że się podoba. Dajcie znać! 
Narzutka - Zaful 
Koszula - La coco
Torebka - Hause
Buty - CCC

 Przypominam, że na hasło dyed-blonde w sklepie La coco otrzymacie 15% rabatu na dowolną rzecz. 
Rabat jest ważny do 30.04.2017 r. do godziny 23.59. 

Do następnego! 
Naturalnie w 100% | Sztuka Mydła

Naturalnie w 100% | Sztuka Mydła

Naturalnie i zdrowo - to taka moda ostatnich lat, którą umiarkowanie popieram. Należę do grupy osób, które przede wszystkim lubią wszystko co ładne. Dlatego, jeśli już "wpadnę" na naturalny produkt o świetnym działaniu, a do tego pięknym wyglądzie to zachwycam się nim i chcę go więcej. Przetestowałam wiele organicznych kosmetyków i wiem, że nie wszystko co naturalne spełnia swoje zadanie. Jak większość rzeczy, również te produkty mają swoje minusy. Z kosmetykami organicznymi jest tak, że są zdrowsze, ale często mają mniej skuteczne działanie, niż te z niewielką ilością chemii. Przykładem mogą być szampony: naturalne strasznie wysuszają mi włosy i muszę je ratować dużą ilością odżywki. Z kolei te z zawartością chemii mogą przyczynić się do wypadania włosów. Tak więc najlepszym sposobem jest znalezienie własnego "złotego środka" :)

Dzisiaj będziecie mogli przeczytać o mydełkach, które w 100% są organiczne, pięknie pachną, a do tego fantastycznie oczyszczają skórę. Mydełka robione są ręcznie, tradycyjną metodą na zimno, ale o tym możecie przeczytać tutaj. A tymczasem zapraszam Was na krótką recenzję. 

1. Mydło węglowe, SZTUKA MYDŁA, cena: 18 zł
Zawarty w mydle aktywny węgiel drzewny ma właściwości bakteriobójcze, oczyszcza skórę z nieczystości i toksyn. Oliwa z oliwek, masło shea oraz olej awokado dbają o kondycję skóry, również tej skłonnej do podrażnień. Olejki eteryczne tworzą stonowany słodko-drzewny zapach. Mydło pieni się na jasno-szary kolor. Węgiel drzewny aktywny - o silnym działaniu absorbującym toksyny i antybakteryjnym, odtyka pory. Polecany dla skóry zanieczyszczonej i trądzikowej. Oliwa z oliwek - pomaga zachować odpowiednie nawilżenie skóry, koi podrażnienia, wygładza i zmiękcza, jest bogata w naturalne przeciwutleniacze. Olej awokado - ma właściwości kojące i zmiękczające, pielęgnuje skórę wrażliwą. Masło shea - odżywia i regeneruje skórę suchą, poprawia jej elastyczność i wygładza. Olejek eteryczny cedrowy - ma działanie przeciwtrądzikowe, antyseptyczne i przeciwłojotokowe. Stosowany też przy skórze suchej. Olejek eteryczny lawendowy - pomocny w leczeniu stanów zapalnych skóry i trądziku. Poprawia ogólny wygląd skóry.  
O aktywnym węglu słyszałam wiele dobrego. Dużo osób robi sobie z niego maseczkę na twarz. Więc nie mogło być inaczej i jako pierwsze wybrałam mydełko węglowe. Stosuje je przede wszystkim do pielęgnacji twarzy. Z cerą nie mam większych problemów (nie licząc bladości), jednak dobre oczyszczenie nie zaszkodzi. U mnie sprawdza się rewelacyjnie. Daje efekt dobrego peelingu, bez podrażnień. 
Poranny prysznic z mydłem Błototo ekspresowo postawi na nogi. Błoto z Morza Martwego odświeży i oczyści skórę. W doborowym towarzystwie: grejpfruta, pomarańczy i lawendy dopieści zmysły. Bogate w przeciwutleniacze masło kakaowe zadba o zmiękczenie i wygładzenie skóry. Mydło sprawdza się do całego ciała, jak i do skóry twarzy. Błoto z Morza Martwego - bomba minerałów. Oczyszcza, odświeża i wygładza skórę. Masło kakaowe - natłuszcza i ochrania skórę. To naturalny emolient. Olej ze słodkich migdałów - lekki, dobrze wchłanialny, wygładza i nawilża. Oliwa z oliwek - pomaga zachować odpowiednie nawilżenie skóry, koi podrażnienia, wygładza i zmiękcza, jest bogata w naturalne przeciwutleniacze. Olejek eteryczny lawendowy - pomocny w leczeniu stanów zapalnych skóry i trądziku. Poprawia ogólny wygląd skóry.
Błotne mydełko ma mocne właściwości oczyszczające, przez co stwierdziłam, że świetnie nada się do pielęgnacji ciała. Miałam rację. Bardzo dobrze wygładza skórę, pozostawiając ją jedwabiście gładką, dobrze oczyszczoną i świeżą. 
Oba mydełka mają podobny bardzo przyjemny, mydlano- ziołowy zapach. Delikatnie się pienią i są bardzo wydajne. Idealnie sprawdzają się do codziennego stosowania. Nie jestem fanką mydeł w kostce, ale te mnie urzekły. Podczas ich stosowania, pamiętajmy! - każde nawet najlepsze mydło wysusza skórę. Dlatego po użyciu należy dobrze nakremować ciało czy twarz. 
Moim faworytem jest zdecydowanie mydło węglowe, a Twoim? Stawiacie na naturę w takiej postaci? 

Do następnego!
Pogrubiający tusz do rzęs Dr. Hauschka

Pogrubiający tusz do rzęs Dr. Hauschka

Dzisiaj przychodzę do Was z króciutką recenzją pogrubiającego tuszu do rzęs Dr. Hauschka. Praktycznie każda kobieta ma taki kosmetyk, bez którego nie potrafi się obejść. Ja, na przykład, nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez nałożonego tuszu na rzęsy. Kreskę mogę pominąć, ale rzęsy muszą być podkreślone, tym bardziej, że mam je cienkie i dość krótkie. Dlatego dla mnie, dobry tusz to podstawa makijażu. Jak sprawdza się tusz od Dr. Hauschka? Ciekawi? Poniżej znajdziecie jak się prezentuje na moich rzęsach. 
Pogrubiający tusz do rzęs, DR. HAUSCHKA, cena: 75 zł 
Tusz (Volume Maskara) zwiększa objętość rzęs, nadając im uwodzicielski odcień czerni. Kompozycja z wosku pszczelego, różanego i wosku candelilla oraz jedwabiu otula warstwą ochronną każdą rzęsę z osobna. Cenne wyciągi z czarnej herbaty, neem i świetlika pielęgnują delikatną okolicę oczu. Przebadane okulistycznie preparaty poleca się również osobom noszącym soczewki kontaktowe.
Wskazówka: aby rzęsy stały się jeszcze bardziej uwodzicielskie, po wyschnięciu nanieś tusz drugi raz.
Tusz zamknięty jest w prostym, ale eleganckim, czarnym 10 ml opakowaniu. Konsystencja jest świetna. Nie jest on ani za gęsty, ani za rzadki. Bardzo dobrze rozprowadza się na rzęsach, a co najważniejsze - nie skleja ich. Dokładnie nałożony na rzęsy perfekcyjnie je pogrubia i wydłuża, nadając kolor głębokiej czerni. Tusz jest wodoodporny, więc aby go zmyć należy użyć płynu do demakijażu. Bardzo długo utrzymuje się na rzęsach i nie kruszy się. Szczoteczka jest miękka, a przy tym solidna. Tusz do rzęs od Dr. Hauschka idealnie nadaje się do codziennego stosowania, jak również na wieczorne wyjścia. Pogrubia rzęsy, dzięki czemu podkreśla pięknie spojrzenie. 
Tusze do rzęs to prawdopodobnie najlepiej sprzedające się kosmetyki na świecie. Macie swoje ulubione? Dajcie znać w komentarzach.

Do następnego! 
Test dwufazowego płynu do demakijażu - GOLDEN ROSE

Test dwufazowego płynu do demakijażu - GOLDEN ROSE

Jeśli chodzi o demakijaż z reguły sięgamy po płyny micelarne. Oczyszczają one skórę, odświeżają i jednocześnie ją nawilżają. W odstawkę poszły typowe płyny do demakijażu, jednak teraz pokażę Wam, że warto do nich powrócić, a przynajmniej do tego jednego. Dzisiaj będzie trochę inaczej niż zwykle, ponieważ oprócz zwykłej recenzji, pokaże Wam również, jak  radzi sobie dwufazowy płyn do demakijażu Golden Rose, z trudnymi do usunięcia kosmetykami. Jesteście ciekawi? 
Płyn do demakijażu delikatnie, a zarazem efektywnie usuwa makijaż z ust i oczu. Dotyczy to nawet wodoodpornego makijażu. Chroni delikatne okolice oczu i zapewnia dodatkowo pielęgnację naszym rzęsom. Produkt nie pozostawia tłustego filmu na skórze. Usuwanie resztek makijażu odbywa się bez mechanicznego pocierania skóry wacikiem – wystarczy delikatnie przemyć skórę, a w przypadku oczu – po prostu położyć na chwilę wacik na powiekach. Preparat został dodatkowo wzbogacony o specjalny składnik komplementarny, który stosowany jest w celu ochrony rzęs. Jednocześnie wzmacnia on rzęsy, aby nie wypadały w trakcie usuwania makijażu. Powieki i rzęsy stają się w efekcie zastosowania bardzo miękkie, a skóra gładka i elastyczna.
Płyn zamknięty jest w plastikowej butelce z niewielkim otworem, przez co można wydobyć odpowiednią ilość produktu na wacik. Opakowanie jest minimalistyczne, a przy tym gustowne, znajdują się na nim przydatne informacje na temat kosmetyku. Jak sama nazwa wskazuje, płyn składa się z dwóch faz. Po zmieszaniu konsystencja jest bardzo delikatna, można powiedzieć, że jedwabista. Zawartość olejku sprawia, że nawet wodoodporny makijaż od razu znika. Przy regularnym stosowaniu można zauważyć, że skóra wokół oczu wyraźnie staje się zrelaksowana, a rzęsy są wzmocnione i nie wypadają podczas demakijażu. 
Sposób użycia: Dokładnie umyj dłonie, przed użyciem wstrząśnij buteleczkę, aby dwie fazy się wymieszały, nałóż na wacik niewielką ilość płynu i przyłóż na ok. 10-15 sekund do powiek lub ust, a następnie wytrzyj bez pocierania.  
Do testu wybrałam trzy trudno schodzące produkty (pomadki Golden Rose LongstayMatte Crayon oraz tusz do rzęs Dr. Hauschka). Na dłoń nałożyłam poszczególny produkt, poczekałam kilka minut, aż nie będzie się rozmazywał i przystąpiłam do demakijażu. Nałożyłam parę kropel płynu na wacik i przyłożyłam go na 10-15 sekund do dłoni, po czym wytarłam jednym ruchem bez pocierania. Poniżej znajdziecie efekty. 
1.
2.
3.
Na zdjęciach widać, że płyn do demakijażu Golden Rose już przy pierwszym podejściu bardzo dobrze zmywa trudno schodzące kosmetyki. Daje nawet radę z pomadką Longstay i tuszem do rzęs. Myślę, że efekt jest naprawdę świetny. Przynajmniej ja jestem zadowolona. A Wy? Stosowałyście już dwufazowy płyn od Golden Rose? Dajcie znać jak się sprawdził u Was!

Do następnego! 
Słoneczna sobota #DomodiDays

Słoneczna sobota #DomodiDays

Piękne lato mamy tej wiosny... Z mroźnych dni pogoda szybko przeskoczyła na dodatnią temperaturę, zapominając, że po drodze jest jeszcze wiosna. Dla mnie bomba. Uwielbiam słoneczne dni, zwłaszcza wtedy gdy mogę się nimi cieszyć. Minioną sobotę spędziłam w Krakowie. Bardzo lubię to miasto. Tętni ono życiem i daje wiele pozytywnej energii, a przy tym jest piękne. Gdybym tylko mogła z całą pewnością bym tam zamieszkała. 
Celem naszego wyjazdu nie było spacerowanie czy zwiedzanie, jednak znalazłam chwilkę żeby pokazać Wam moją sobotnią stylizację. Nie przepadam za spódnicami za kolano, jednak ta wpadła mi w oko. Połączona z czarnymi szpilkami wygląda całkiem elegancko. Żeby nie było nudno do całości ubrałam brązową ramoneskę. Dajcie znać czy się podoba! 

Dzisiaj ruszyła akcja #DomodiDays. Są to trzy tygodnie świetnej zabawy, inspiracji i możliwości uczestniczenia w różnego rodzaju konkursach. Na stronie domodidays.pl znajdziecie wiele ciekawych porad modowych, okazji zakupowych i fajnych quizów. Koniecznie tam zajrzyjcie! 
Ramoneska  - Stradivarius
Bluzka - Zaful
Spódnica - Zaful
Torebka - House 
Buty - CCC Lasocki

Do następnego!
Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger