Jak dbam o skórę od wewnątrz?

Jak dbam o skórę od wewnątrz?

Święta już za tydzień, czas pędzi jak szalony. Oby trochę zwolnił pod koniec grudnia. Miałam tyle planów co do bloga, ale chyba ze wszystkim się nie wyrobię. Pierwszym głównym planem było przeniesienie strony na własną domenę. Podchodzę do tego dość długo, gdyż czekam na przeniesienie komentarzy z Google+ na Disqusa (mały apel do blogerek - jeśli macie podłączone komentarze do Google+, a myślicie o blogowaniu na poważnie,  szybko je przenieście! Ja niestety zlekceważyłam tą sprawę i teraz mam tylko problemy). Drugim moim blogowym celem było dodawanie przynajmniej raz w miesiącu postów z każdego działu. Wiem, że zaniedbałam dział Damsko-Męskie, ale obiecuję poprawę od nowego roku. Mam tylko cichą nadzieję, że uda mi się 30 grudnia dodać podsumowanie kosmetyczne.

Trzymając się moich ostatnich urodowych tematów, postanowiłam, że dzisiaj opowiem Wam o tym jak dbam o skórę od wewnątrz. Bo przecież aby nasza skórą wyglądała dobrze, nie wystarczą jedynie kosmetyki i zabiegi upiększające. Jednym z ważniejszym czynników idealnej skóry jest właśnie dbanie o nią od wewnątrz, a więc stan naszej skóry zależy również od trybu życia i rodzaju stosowanej diety. Przyznam się bez bicia, że rzadko zwracam uwagę na to co jem. Z reguły wybieram posiłki, które mi smakują. Staram się jednak raz na jakiś czas zrobić koktajl i zjeść owoca czy warzywo. Wiem jednak, że to jest zbyt mało, dlatego staram się zaczynać dzień od szklanki wody z miodem i cytryną oraz wspomagam się suplementami na poprawę kondycji włosów, skóry i paznokci. Są to moje kolejne dwa kroki do idealnej skóry.

KROK I: Zacznij dzień od wody z miodem i cytryną 
Jeszcze parę miesięcy temu nie można było mnie zmusić do jedzenia czy picia wody z miodem. Po prostu nie lubiłam i dalej nie lubię jego specyficznego smaku i zapachu. Do mojej niechęci względem miodu przyczyniło się chyba również to, że jest on codziennym gościem w moim domu. Jakoś się nie mogłam do niego przekonać. Dlaczego zmieniłam zdanie? Parę miesięcy temu stan mojej skóry się pogorszył, stała się zmęczona i szara. Jest to efekt przede wszystkim ciągłego biegu i niewyspania. Aby poprawić jej kondycję zaczęłam szperać po Internecie szukając czegoś co by mi pomogło. Początkowo zamierzałam pić samą wodę z cytryną, jednak później znalazłam kilka artykułów na temat cudownego działania wody z miodem i cytryną. Od tamtego momentu codziennie rano, od ponad miesiąca przed wyjściem do pracy, piję właśnie wodę z miodem i cytryną. Co mi to daje?
Dobrze wiecie, że cytryna posiada w sobie wiele korzystnych właściwości. Między innymi pozytywnie wpływa na naszą odporność, wspomaga odchudzanie, poprawia trawienie, oczyszcza skórę i nasze ciało z toksyn. Miód natomiast działa bakteriobójczo, koi nerwy jednocześnie dodając energii do działania, wzmacnia układ odpornościowy i wspomaga proces odchudzania.
Łącząc oba, a w zasadzie te trzy składniki uzyskuję cudowną miksturę, która bardzo pozytywnie działania na mój organizm, a przy tym na stan mojej skóry.

Miód w połączeniu z wodą i cytryną między innymi oczyszcza organizm z toksyn, usprawnia trawienie, dodaje energii na cały dzień i pomaga schudnąć. Dla mnie to taki mały, nie drogi detoks organizmu. Odkąd zaczęłam pić tą miksturę czuję się znacznie lepiej i czuję wyraźną poprawę stanu mojej skóry. Jeszcze nie jest do końca taka jaka powinna być, ale na wszystko potrzeba czasu. Cieszy mnie jednak bardzo, że zmusiłam się do takiej codziennej kuracji i póki co, nie zamierzam z niej rezygnować.

KROK II: Nie zapominaj o suplementach diety  
O cudownych właściwościach wiesiołka słyszałam wiele, ale nigdy do końca nie wierzyłam, że potrafi zdziałać cuda względem stanu cery. Teraz wiesiołek to mój numer jeden w pielęgnacji skóry i włosów od wewnątrz i zewnątrz. Od ponad miesiąca zażywam kapsułki z olejkiem z wiesiołka od firmy Oleofarm. Suplement jest warty uwagi bo jest w pełni naturalny.

Natomiast olejek z nasion wiesiołka, który mieści się w butelce stosuję od kilku dni jako balsam do ciała. Póki co nie zauważyłam znaczącego efektu, jednak wydaje mi się, że stosuję go za krótko, aby pisać o efektach. Jestem też ciekawa jak sprawdzi się jako serum do włosów. Jak tylko zobaczę efekty dam znać na InstaStory.
____________________________________________
OLEJEK Z NASION WIESIOŁKA W KAPSUŁKACH

Opakowanie i wygląd kapsułek
Suplement mieści się w standardowym  opakowani, na którym znajdują się podstawowe informacje: skład, przeznaczenie, sposób użycia. W kartoniku mieści się 72 kapsułki, pakowane w blistry po 12 sztuk. Tabletki zażywam dwa razy dziennie, a więc wystarczają nam na 36 dni. Cena za całe opakowanie jest stosunkowo nie duża bo około 17 zł.

Skład i planowane działanie 
Olej z nasion wiesiołka charakteryzuje się wysoką zawartością tłuszczów wielonienasyconych, do których należą kwasy omega-6. Kwasami z rodziny omega-6 są: kwas linolowy oraz kwas gamma-linolenowy zawarte w oleju z wiesiołka. Kwas linolowy pomaga w utrzymaniu prawidłowego poziomu cholesterolu we krwi.
Witamina E pomaga w ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym.
Witamina A pomaga zachować zdrową skórę.

Co daje mi zażywanie olejku z nasion wiesiołka? 
Odkąd uzupełniam swoją dietę produktami z olejkiem z nasion wiesiołka, widzę wyraźną poprawę kondycji swojej skóry, która stała się promienna i gładka, a jej koloryt znacząco się wyrównał. Zauważyłam również, poprawę kondycji włosów.

Jestem ciekawa czy uzupełniacie swoją dietę o tego typu suplementy. Dajcie znać w komentarzach. Tymczasem, żegnam się z Wami i życzę udanego weekendu!

Do następnego! 
Gra planszowa - prezent pod choinkę

Gra planszowa - prezent pod choinkę

Wielkimi krokami zbliżają się moje ulubione Święta. Myślę, że dla większości z Was, grudzień to magiczny, pełen niespodzianek czas. Blask choinki, świąteczna krzątanina, piękne, mieniące się ozdoby, czas spędzony z rodziną, zapach mandarynek - z tym kojarzy mi się ten miesiąc, a Wam? Do Świąt zostało tak naprawdę jeszcze dwa tygodnie, czyli jest to praktycznie ostatnia chwila, aby kupić prezenty. Zwłaszcza, kiedy zamierzamy zamówić je przez Internet!

Muszę się przyznać, że nie wiem jak to się stało, ale w tym roku kompletnie nie mogę się zorganizować. Szczerze to nawet jeszcze do końca nie wiem co kupić. Łatwo jest komuś doradzić, a jak przyjdzie co do czego, to sama mam ogromny problem. Zawsze chcę żeby osoba obdarowana była zadowolona, przez co jeszcze bardziej się spinam. Tak naprawdę to dla mnie trudne grudniowe zadanie, któremu co roku staram się stawić czoła. Tym razem miało być inaczej niż zwykle, chciałam mieć wszystko poukładane i z niczym się nie spieszyć. Jednak jak to zwykle bywa, moje plany zburzył nagły zwrot sytuacji. Kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że nie warto planować, ale w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny :)

Dzisiaj przychodzę do Was z propozycją prezentu, z którego ucieszy się cała rodzina. Jest to oczywiście gra planszowa, przy której możemy spędzić miło czas z najbliższymi, przy okazji dobrze się bawiąc. Gry planszowe z rysunkami Andrzeja Mleczki, pojawiają się na moim blogu nie pierwszy raz. Zarówno ja jak i moja rodzina bardzo się z nimi polubiliśmy. Z reguły każde spotkanie w większym gronie kończy się właśnie grą w te planszówki. Na pierwszy rzut zawsze idą Gierki Małżeńskie -  gra o której pisałam tutaj. Dzisiaj natomiast możecie przeczytać krótką recenzję gry Grunt To Zdrowie. Sami będziecie mogli się przekonajcie czy ta gra sprawdzi się jako prezent.
O wyglądzie planszy chyba kolejny raz nie muszę Wam pisać. Bo tak samo jak w przypadku Gierek Małżeńskich i Korporacji plansza jest wykonana bezbłędnie. Jest solidna i doprecyzowana. Nie musimy się martwić, że po kilku rozgrywkach gra będzie do wyrzucenia. Tak samo opakowanie, jest trwałe i praktyczne. W pudełku oprócz planszy, znajdują się następujące elementy: 16 pionków (12 pionków stojących i 4 pionki "na wózkach"), 48 żetonów grunt/10 min, 84 żetony serduszko, 12 kart postaci, 24 karty rejestracji, 18 kart opatrunek, 18 kart "dlaczego ja?", 36 kart "choroba".
Opis poszczególnych elementów:
Żetony grunt/10 min - potrzebujemy ich aby wyleczyć się z choroby. Możemy je również użyć, aby przyśpieszyć swoje pojawienie się w gabinecie u lekarza, tym samym wyprzedzić innych pacjentów w kolejce.
Serduszka - ilość żyć.
Karty postaci - pokazują nam początkowy stan zdrowia pacjenta oraz ile każdy z podopiecznych zarabia.
Karty rejestracji - na kartach znajdują się godziny wizyt u lekarza.
Karty "dlaczego ja" - znajdują się na nich gesty, jakie należy wykonać aby wygrać miejsce w kolejce do lekarza.
Przebieg gry:
Celem gry jest dostanie się do lekarza i wyleczenie z niechcianych chorób.
Grę standardowo rozpoczynamy od rozłożenia planszy i podzielenia poszczególnych elementów według schematu. Każdy z graczy otrzymuje: 3 karty postaci, 6 kart rejestracji, 4 pionki, 6 żetonów grunt/10 min, 21 serduszek, 2 czarne karty "choroba", 6 czerwonych kart "choroba".
1. "Swoje" choroby ustawiamy według własnych upodobań pamiętając o tym, że każda z 3 postaci ma mieć dopasowane minimum dwie dolegliwości.
2. Pionek na wózku inwalidzkim ustawiamy na polu startowym.
3. Każdy z graczy ciągnie po karcie opatrunek (tak, aby nikt nie widział ilości plastrów). Na umówiony sygnał wszyscy pokazują kartę. Gracz, który pierwszy wykrzyknie właściwą sumę plastrów przesuwa swój pionek na wózku o jedno pole.
4. Walka o miejsce w kolejce - każdy wykłada po jednej karcie rejestracja zegarem. Osoba, która ma najwcześniejszą godzinę rejestracji, staje pierwsza w kolejce. Uwaga! w przypadku remisu podczas walki o miejsce w kolejce, zwycięzcę należy wyłonić za pomocą kart opatrunek (patrz punkt 3).
5. Wizyta u lekarza - każdy z graczy posyła swoich podopiecznych do doktora zgodnie z utworzoną wcześniej kolejką. Pionki ustawiamy na pierwszych jak i drugich polach przed gabinetami. Pionki ustawione na pierwszych polach mają możliwość automatycznie wyleczyć choroby. Natomiast gracze, którzy znajdują się na drugim miejscu, muszą zawalczyć o wizytę za pomocą kart "dlaczego ja?".
6. Wyleczenie pacjentów - aby wyleczyć podopiecznych należy zapłacić tyle żetonów grunt/10 min, ile widnieje serduszek na karcie choroba.
7. Zliczanie serduszek - gracz oddaje tyle żetonów serduszko, ile wynosi suma serduszek na kartach chorób, które nie zostały wyleczone (jeżeli, któraś z postaci nie ma już tych żetonów, odpada z gry nie pobierając tym samym miesięcznego zarobku).
8. Podliczenie każdej tury - na koniec każdej tury, gracz pobiera z banku sumę miesięcznych zarobków swoich podopiecznych.
Gra kończy się wtedy gdy wszyscy podopieczni jednego z graczy zostali wyleczeni. 

Grunt to zdrowie to gra fajna rodzinna gra, w której z poczuciem humoru uchwycono podejście służby zdrowia do pacjentów. Świetnie gra się nią w dwie jak i cztery osoby (oczywiście im więcej uczestników tym dłuższa rozrywka). Gra nie jest skomplikowana, a daje wiele radości i przyjemności. Gwarantuje - szybko wokół stołu robi się wesoło :)

Dajcie znać czy graliście już w tą grę i co uważacie o takim prezencie pod choinkę. Dla mnie to jak najbardziej trafny wybór.

Do następnego!
Maseczka i peeling do codziennej pielęgnacji twarzy

Maseczka i peeling do codziennej pielęgnacji twarzy

Kilka dni temu, na moim blogu, mogliście przeczytać na temat mojej codziennej, wieczornej pielęgnacji twarzy w trzech krokach. Dzisiaj natomiast, pokażę Wam czym te kroki uzupełniałam dwa razy w tygodniu. Mowa tu oczywiście o peelingu i głęboko nawilżającej maseczce. Wiem, że niektóre z Was te kroki stosują codziennie, ja natomiast traktuję je jako uzupełnienie pielęgnacji. Jest to dla mnie taki dodatkowy, przyjemny rytuał. Mam kilka swoich ulubieńców wśród peelingów i maseczek do twarzy, ale dzisiaj będziecie mogli przeczytać krótko o moich dwóch nowych odkryciach. 

Opakowanie 
Peeling mieści się w 75 ml tubce z delikatną szatą graficzną. Na opakowaniu znajdziemy podstawowe informacje, które są potrzebne do aplikacji. Lubię gdy tego typu produkty mieszczą się w tubkach. Jest to higieniczne i wygodne. Peeling stosuję już od kilku tygodni i nie zauważyłam, żeby dużo go ubyło - spokojnie wystarczy na kolejne tygodnie. 
Konsystencja i zapach 
Konsystencja jest kremowa, gęsta. Po nałożeniu peelingu na wilgotną twarz bez większych problemów się go rozprowadza. Drobinki kawy są bardzo delikatne, przez co nie powodują podrażnień na twarzy. Jeśli chodzi o zapach bardziej przypomina mi kakao niż kawę. Może jest to wynikiem dodania do produktu cytrusa. Zapach nie należy do moich ulubionych, jednak szybko się ulatnia. 
Czego oczekiwałam od produktu, a jak naprawdę działa? 
Według producenta peeling dobrze oczyszcza i nawilża skórę. Jak dla mnie scrub świetnie radzi sobie z suchymi skórkami, dobrze oczyszczając przy tym pory. Po aplikacji skóra staje się gładka i miła w dotyku. Co do nawilżania nie zauważyłam zbyt dużej poprawy, jednak dla mnie peeling ma przede wszystkim oczyszczać i wygładzać. 

Opakowanie
Maseczka mieści się w takim samym opakowaniu jak peeling, różni się jedynie szatą graficzną. Bardzo podoba mi się zielona kolorystyka opakowania, która dość mocno rzuca się w oczy. Maseczka żelowa jest wydajna, kilka kropel wystarcza aby nałożyć ją na całą twarz. 
Konsystencja i zapach
Konsystencja maski jak już wspomniałam jest żelowa. W zasadzie w ogóle nie przypomina mi maseczki, tym bardziej, że jest przeźroczysta. Po nałożeniu na twarz, towarzyszy mi uczucie chłodu i ulgi. Jeśli chodzi o zapach, w przeciwieństwie do zapachu peelingu kawowego jest on przyjemny. Przypomina mi delikatne mydło. 
Czego oczekiwałam od produktu, a jak naprawdę działa? 
Producent twierdzi że maseczka żelowa nawilża i odświeża cerę. Dodatkowo dostarcza witamin i udoskonala strukturę skóry. Z całą pewnością się z tym zgadzam. Zauważyłam że stosowana regularnie wspaniale nawilża, wygładza, zmiękcza i odświeża skórę. Zauważyłam również że skóra nabiera blasku i delikatności.

Z produktami Organic Shop jest to moje pierwsze spotkanie. Wiele blogerek poleca ich produkty, teraz już wiem dlaczego. Nie są drogie, a z pewnością warte uwagi. Ja na pewno sięgnę po nie ponownie, a na moją listę ulubieńców trafia już dziś maseczka żelowa z aloesem. 

Dajcie znać czy znacie produkty i jakie są wasze odczucie względem kosmetyków marki Organic Shop.

Do następnego! 
Trzy propozycje na sylwestra i karnawał

Trzy propozycje na sylwestra i karnawał

Gdzie w tym roku spędzacie sylwestra? Ja jeszcze nie wiem. Mam tylko nadzieję, że nie spędzimy go w domu. Chociaż, z drugiej strony, po naszych ostatnich wszystkich przygodach, mam ochotę trochę odpocząć. Zobaczymy jak będzie. Dzisiaj przychodzę do Was z aż trzema propozycjami na sylwestra lub karnawał. Pierwsza to mieniąca się, krótka sukienka z cekinami. Druga - długa czarna sukienka, a trzecia propozycja to mała czarna z frędzlami. Do każdego zestawu dobrałam te same dodatki, czyli bransoletkę Apart i Etnobazar oraz niedużą torebkę. Mam nadzieję, że stylizacje przypadną Wam do gustu. Dajcie znać, którą byście wybrały.

I. 

II.

III.
Granatowe buty - Dechmann
Czerwone buty - CCC
Bransoletka - Apart
Bransoletka - Etnobazar 

Na koniec roku małe przypomnienie :) W poście dotyczącym współpracy blogowej wywiązała się krótka rozmowa na temat rozliczania się z umów zawieranych np. z firmami kosmetycznymi. Oczywiście mam nadzieję, że większość z Was o tym pamięta. Jednak korzystając z okazji, chce Wam przypomnieć, że każdy ma obowiązek rozliczenia się z zarobionych pieniędzy, również z tych zarobionych na blogu.

PS. W ostatnich tygodniach nabiłam sporo kilometrów podróżując samochodami i powiem jedno: uważajcie na siebie. Wystarczy chwila nieuwagi i kolizja (lub jeszcze coś gorszego) gotowa. W takich sytuacjach właściwa pomoc prawna może być tym czego potrzebujemy.

Do następnego!

___________________________
WISHLIST Zaful 

Moja wieczorna pielęgnacja twarzy

Moja wieczorna pielęgnacja twarzy

W mojej wieczornej pielęgnacji twarzy ostatnio trochę się pozmieniało. Teraz przykładam bardzo dużą wagę do jej oczyszczania i nawilżania. Coraz częściej sięgam po peelingi i różnego rodzaju maseczki. Dodatkowo staram się spędzać jak najmniej czasu w makijażu. Ze względu na to, że moja twarz ostatnio wygląda na zmęczoną (efekt ciągłego niewyspania) staram się również codziennie wieczorem wykonywać delikatny jej masaż, który pobudza krążenie krwi i usprawnia wchłanianie się kosmetyków. Mam nadzieję, że masaż stanie się moim codziennym rytuałem i będę wykonywać go systematycznie.

Jeśli chodzi o kosmetyki lubię co jakiś czas coś pozmieniać i poeksperymentować. Jednak jedna rzecz jest najważniejsza - każdy z nich musi dobrze nawilżać! Nie lubię gdy moja twarz jest sucha, a jeszcze bardziej nie lubię suchych wystających skórek, z którymi nie tak łatwo jest sobie poradzić. Dlatego dzisiaj postanowiłam pokazać Wam moich trzech ulubieńców, z którymi ostatnio się nie rozstaję. Przy okazji pokażę Wam moją codzienną pielęgnację twarzy w dwóch, a w zasadzie trzech krokach.

Szukając ideału do wieczornej pielęgnacji twarzy, natrafiłam na markę Dermedic. Nie wyprzedzając recenzji produktów, śmiem twierdzić, że znalazłam markę idealną do swojej cery...

KROK I
Moim pierwszym krokiem w wieczornej pielęgnacji twarzy jest zmycie makijażu i zanieczyszczeń powstałych podczas całego dnia. Bardzo lubię to uczucie ulgi i lekkości (to tak jakby ściągnąć uwierający stanik :). Ostatnio pomagają mi w tym dwa kosmetyki: żelowy krem do mycia twarzy i płyn micelarny od Dermedic. Żelem zmywam cały makijaż, a płynem usuwam pozostałości.

Opakowanie 
Żel mieści się w 200 ml, błękitnej tubie. Samo opakowanie jest bardzo ładne, ale moim zdaniem niewygodne. Tubka jest bardzo miękka przez co szybko się wygina. Na opakowaniu znajdują się standardowo wszystkie potrzebne informacje takie jak: sposób użycia, przeznaczenie, skład. 
Konsystencja i zapach 
Konsystencja przypomina lekki krem, dzięki czemu podczas mycia twarzy towarzyszy mi uczucie miękkości i delikatności. Dla mnie jest idealna. Do zmycia makijażu wystarcza mi kilka kropel żelu, a więc całe opakowanie powinno wystarczyć na około 2 miesiące. Jeśli chodzi o zapach jest on przyjemny, nie wiem dlaczego, ale przypomina mi zapach dzieciństwa. Nie jest on jednak zbyt trwały, szybko się ulatnia. 
Czego oczekuje od żelu Dermedic, a jak naprawdę działa?
Według producenta kremowy żel Dermedic dobrze zmywa makijaż i zanieczyszczenia, nie podrażniając przy tym skóry.
Produkt stosuję już ponad miesiąc. Co zauważyłam? Przede wszystkim to, że moja skóra jest dobrze nawilżona. Podczas zmywania makijażu, żel nie podrażnia skóry, ani oczu (z czym ostatnio mam problem, bo moje oczy stały się bardzo wrażliwe). Dodatkowym plusem jest to, że skóra nabiera wyrazistego blasku. Nie wiem, czy to zasługa żelu, czy całego zestawu, ale zauważyłam, że odkąd stosuję produkty Dermedic, mam jakby mniej podskórnych krost (co mnie niezmiernie cieczy).

2. Płyn micelarny H2O, DERMEDIC, cena: 27,50 zł
Opakowanie
Opakowanie to przede wszystkim prosty design, a więc taki jak lubię najbardziej - nie przesadzone, z klasą. Butelka jest funkcjonalna i higieniczna. Nabranie płynu na wacik jest szybkie i wygodne. Fajnym atutem jest to, że butelka jest przeźroczysta, przez co możemy zobaczyć ile produktu nam ubyło. Od razu mogę Wam powiedzieć, że płyn jest bardzo wydajny, stosuję go już od miesiąca, a butelka dalej jest praktycznie cała. Myślę, że wystarczy mi na kolejne dwa miesiące, a nawet dłużej. Zamknięcie butelki jest bardzo szczelne, a więc spokojnie kosmetyk nadaje się na podróż.  
Zapach
Postanowiłam sobie darować opis konsystencji, bo wiadomo, że każdy płyn micelarny ma postać wody, a więc przejdę do zapachu. W zasadzie mogłabym to też ominąć, gdyż zapach jest praktycznie taki sam jak zapach żelu Dermedic. W zasadzie różni się jedynie trwałością, bo w przypadku płynu micelarnego wyczuwam go znacznie dłużej.  
Czego oczekuje od płynu micelarnego Dermedic, a jak naprawdę działa? 
Producent twierdzi, że płyn micelarny Dermedic zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, zmiękcza i nawilża skórę oraz nie podrażnia oczu. Czy się z tym zgodzę?
Płynów micelarnych używałam w swoim życiu już wiele i w zasadzie do żadnego nie mogłabym się przyczepić. Ale ostatnio moje wrażliwe oczy są bardzo wymagające, więc jak tylko widzę, że któryś kosmetyk je podrażnia od razu go odrzucam. Tak miałam w przypadku stosowania płynu micelarnego, o którym wspomnę w rocznym podsumowaniu. Płyn Dermedic nie podrażnia ani oczu, ani skóry. Za to doskonale oczyszcza twarz z resztek makijażu, a dodatkowo dobrze nawilża i odświeża skórę. Używam go jako dopełnienie całego demakijażu. 

KROK II
Drugim, a w zasadzie trzecim krokiem w wieczornej pielęgnacji twarzy jest wklepanie kremu na noc. Aplikację rozpoczynam od czoła i okrężnymi ruchami wklepuję krem w kierunku skroni, nakładając go kolejno na poszczególne partie twarzy.

3. Krem odżywczy na noc Tolerans, DERMEDIC, cena: 37,70 zł
Opakowanie
Krem umieszczony jest w niewielkiej, plastikowej buteleczce z pompką typu airless. Całość dodatkowo zapakowana jest w kartonik, na którym podane są szczegółowe informacje. Szata graficzna kosmetyku jest typowa dla produktów Dermedic. Pompka dozująca działa sprawnie, nie zacina się, ani nie przerywa. Wystarczy lekko ją przycisnąć, aby wydobyć produkt. 
Konsystencja i zapach 
Krem ma typową konsystencję dla tego typu produktów, czyli gęstą, nie lejąca się. Dobrze rozprowadza się go na twarzy. Dużym plusem jest to, że bardzo szybko wchłania w skórę, a więc o uczuciu lepkości na skórze nie mam mowy. Jeśli chodzi o wydajność produktu, to podobnie jak z wcześniejszymi kosmetykami jest bardzo duża. Niewielka ilość wystarczy na skórę twarzy i dekoltu. Kosmetyk jest praktycznie bezzapachowy, jak dla mnie super. Nie lubię na noc używać intensywnych zapachów. 
Czego oczekuje od kremu Dermedic, a jak naprawdę działa? 
Według producenta krem łagodzi i nie podrażnia skóry, wzmacnia barierę lipidową skóry, odżywia ją i nawilża. Zwiększa ochronę skóry i zmniejsza aktywność neuropeptydów. Doskonały dla skóry wrażliwej. Według mnie krem doskonale nawilża i odżywia skórę, szybko i wyraźnie poprawiając jej kondycję. Dodatkowym atutem jest to, że nie obciąża skóry. Z kremu jestem chyba najbardziej zadowolona. Doskonale spełnia  moje oczekiwania. Z całą pewnością będę sięgać po niego częściej. 

Produkty Dermedic to idealne rozwiązanie dla mojej skóry. Odkąd zaczęłam je stosować stan mojej cery wyraźnie się poprawił. Zobaczymy jak będzie dalej. Tymczasem żegnam się z Wami i życzę miłego wieczoru.

Do następnego!
Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger