Prawie jak Majorka


Przypomniało mi się w porę, żeby stworzyć, wpis dotyczący wakacji, a dokładnie tego gdzie się wybrać. Tak naprawdę chce się Wam pochwalić kilkoma zdjęciami z minionego weekendu, który był rewelacyjny, a że nie wypada dodawać samych zdjęć, po debatujemy dziś o Waszych przeszłych, teraźniejszych bądź przyszłych urlopach. Co Wy na to??? 

Gdzie by tu się wybrać??? Nasze polskie morze, góry, a może Mazury??? Nie! Wybierzmy się gdzieś dalej. Majorka??? Grecja??? Turcja??? Tylko nie Turcja! 
Pewnie przed takim dylematem urlopowym stoi nie jedna osoba, chcesz żeby było fajnie, tanio, ale liczysz na all inclusive z dobrym alkoholem do degustacji... no to chyba nie będzie tanio!
Według moich szybkich obliczeń wybierając się na tygodniowy urlop musisz wydać (wliczając: nocleg, posiłki, rozrywkę):
  • góry od ok. 1500 zł do ok. 2000 zł (cena bez transportu)
  • Morze Bałtyckie od ok. 1500 zł do ok 2000 zł (cena bez transportu)
  • wyjazd za granice od ok: 3000 zł do ok. 5000 zł (gwarancja pogody, ale niekoniecznie dobrych posiłków, do ceny wliczyłam transport)
*liczone według Polskich możliwości finansowych, cena dotyczy dwóch osób 
Przyznam szczerze, że od 5 lat wyjeżdżając na wakacje nigdy nie brałam pod uwagę polskiego morza. Zawsze kończyło się na wyjeździe za granice bądź na wyjeździe do Zakopanego. Było to spowodowane moim negatywnym nastawieniem do północnej Polski. Dlaczego??? Może zacznę od tego, że nad Bałtykiem spędziłam wakacje dwa razy w życiu (pomijając tego roczny weekend). Jako, że uwielbiam pływać, uwielbiam wodę, byłam jak najbardziej zadowolona. Mój pierwszy pobyt nad polskim morzem był gdy miałam 6 lat, prawdopodobnie cały czas siedziałam w wodzie i nawet raz zaginęłam w akcji (cała Ja). Drugi raz byłam razem z klasą na szkolnej koloni również było świetnie, więc dlaczego miałam taki dystans? Niestety zawsze uważałam, że jadąc tam na wakacje mogę się spodziewać jedynie tego, że dużo wydam, a i tak ciągle będzie zimno i nawet nie zamoczę nóg w Bałtyku, a za tą kasę mogłabym sobie swobodnie kupić wczasy all inclusive za granicą i cieszyć się ciepłą wodą i słoneczkiem. Przyznajcie, że mam choć trochę racji!
Jak naprawdę jest, o tym się przekonałam spędzając ostatni weekend w Władysławowie, a dokładnie w Chłapowie (powinni mi zapłacić za reklamę). 
Chłapowo to wieś położona obok Władysławowa, więc jak się domyślacie jest to miejsce typowo turystyczne. 
Nasz wyjazd był całkowicie spontaniczny, jednak udało się wynająć pokój kilka metrów od plaży, czego więcej chcieć. 
Pomimo mojego wcześniejszego negatywnego nastawienia, byłam bardzo zadowolona, lubię takie spontaniczne wycieczki, więc nie trzeba mnie do nich długo namawiać. Wyjechaliśmy w czwartek wieczorem (w zasadzie w nocy, przecież musieliśmy obejrzeć cały mecz do końca!), na miejscu byliśmy około 10 rano następnego dnia, szybkie ogarnięcie sytuacji i biegiem na plaże. I tak miałam rację woda była zimna, wręcz lodowata, jednak nie przepuściłam okazji i spędziłam w niej większość czasu. Co do pogody? Nie wiem czy uwierzycie, ale była piękna jednak dobrze, że pobyt zaplanowaliśmy na weekend bo w poniedziałek się całkowicie zepsuła (kolejny mój argument przeszedł). Ogólnie weekend był niesamowity, oprócz udanej pogody, byłam bardzo zaskoczona cenami. Wcale nie jest tak drogo, więc dlaczego wciskacie ludziom kit? Tak naprawdę, jeśli wybierzesz się do Zakopanego, możesz się spodziewać o wiele  wyższych cen niż nad morzem.
Podsumowując. Planując swoje przyszłe wakacje, na pewno wezmę pod uwagę Morze Bałtyckie, pomimo zimnej wody i zmiennej pogody, można się rewelacyjnie bawić, nie przepłacając.
Serio??? Przeczytaliście wszystko??? Pierwszy raz w życiu się tak rozpisałam, nawet moje wypracowanie na maturze było krótsze. Więc jeśli Was nie zanudziłam, super widzimy się następnym razem! 

A Wy gdzie spędzacie wakacje? 
Czekam na Wasze wypowiedzi w komentarzach. 

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger