Dbamy o paznokcie II - Manicure hybrydowy w domu

Manicure hybrydowy wdarł się do moich codziennych obowiązków. Odkąd dostałam zestaw do samodzielnego wykonania hybryd, zmieniam kolor paznokci minimum co dwa tygodnie. Wcześniej z jednym kolorem wytrzymywałam do czterech tygodni, dacie wiarę??? Największym plusem posiadania takiego zestawu w domu jest chyba to, że gdy tylko długość paznokci przestaje mi odpowiadać, mogę szybko pozbyć się lakieru i zmienić kształt płytki. Wcześniej czekałam na wizytę u kosmetyczki, która często miała zapchany grafik, a ja zawsze zapominałam się zapisać z wyprzedzeniem i musiałam męczyć się jeszcze przez kilka dni z zaniedbanymi dłońmi.

Dlaczego tak polubiłam hybrydy? Jest to świetne rozwiązanie dla osób które lubią mieć piękne dłonie, jednak nie mają na to czasu. W dzisiejszych czasach większość kobiet żyje w biegu i nie ma czasu na drobne przyjemności. Hmmm... co dopiero mają powiedzieć pracujące mamy. Nie dość że mają masę obowiązków z małym dzieckiem, pracują, do tego pragną spędzić chwilę z mężem. Czas dla siebie schodzi na dalszy plan. Kiedy wszyscy śpią? Bad way... W tym momencie, zaczęłam się cieszyć, że nie mam jeszcze dzieci, ale wszystko przede mną. 

W domu czy u kosmetyczki
Od razu nasuwa się pytanie, czy opłaca się kupować lampę. Zestaw który otrzymałam kosztował około 140 zł. W zestawie znajdowała się: lampa, baza 2in1, lakier, patyczki do osuwania zabrudzeń, aceton, odtłuszczasz oraz waciki bezpyłowe. Mogę swobodnie napisać, że jest to zestaw startowy dla początkujących. Cena lakierów hybrydowych zaczyna się od ok. 15 zł, tutaj akurat sprawdza się stwierdzenie, im droższy tym lepszy. Raz na miesiąc można sobie pozwolić i kupić nowy kolor. Najtańszy lakier hybrydowy zamówiła moja siostra w Anglii kupiła go za jednego funta czyli około 5 zł, chciałyśmy wypróbować jego jakość, jednak jest znacznie gorszy od droższych lakierów, widać prześwity i ciężko zasycha, wymaga dużo cierpliwości. Dlatego czasem warto zainwestować w coś lepszego.
Przy moich szybkich obliczeniach cena zestawu i lakierów zwraca się po pół roku. Tak, więc jest to dobry argument za tym, że hybrydy bardziej opłaca się zrobić w domu, jeśli tylko mamy wprawę i chęci, a jak nie mamy wprawy to wystarczą chęci, tak jak w moim przypadku. Zaczynamy???
Co nam będzie potrzebne? Lampa UV, pilniczki, blok polerski, waciki bezpyłowe, odtłuszczacz, baza, top oraz kolor który chcemy mieć na paznokciach.
1. Nadaj ostateczny kształt płytce. Do wyboru masz: migdałki, szpic, kwadrat, zaokrąglone, owalne. Ja staram się robić z reguły migdałki...

2. Bloczkiem polerskim należy zmatowić płytkę paznokcia. Nie musimy jej ścierać tak mocno jak w przypadku żelu, jednak trzeba zwrócić uwagę, aby zrobić to dokładnie.
3. Następnym krokiem jest odtłuszczenie paznokci, pozbywając się pyłku powstałego w wyniku ścierania bloczkiem
4. Nakładamy bazę i wkładamy dłoń do lampy w zależności od jakości lampy 30 - 120 sekund
5. Kolej na dwie warstwy lakieru, tutaj trzeba się bardziej skupić, ja jeszcze nie mam aż takiej wprawy i nie dojeżdżam do końca płytki, jednak praktyka czyni mistrza, czyż nie?
6. Nakładamy Top, wkładamy dłoń do lampy i przemywamy płytkę odtłuszczaczem. Kolor nałożonego lakieru to Deep Ocean z serii Semilac. Dajcie znać co sądzicie o hybrydkach, a ja za niedługo pokaże Wam kilka nowych kolorów od firmy VictoriaVynn


Jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach!

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger