Cienie i baza do oczu Lily Lolo (swache)

Moja największa zmora - dobry cień do powiek. Niby na rynku jest mnóstwo tego typu produktów, jednak mało który spełnia moje oczekiwania. Nie maluję powiek zbyt często, ale gdy już to robię, lubię mocno podkreślić oczy. Niestety trudno jest to wykonać, gdy większość cieni jest słabo napigmentowanych i szybko się rolują, tworząc po kilku godzinach dość brzydki efekt. Nie poddaję się jednak i szukam swojego ideału. Dlatego dzisiaj po raz kolejny przychodzę do Was z minerałkami, tym razem, w roli głównej - kolorówki.  
Naturalna baza pod cienie o kremowej konsystencji, której główne zadania, oprócz przedłużenia trwałości cieni, to wyrównanie kolorytu skóry powiek oraz tuszowanie cieni pod oczami.
Może mi uwierzycie, może nie, ale jest to moja pierwsza w życiu baza pod cienie... i przyznam, że spodziewałam się dużego WOW, zwłaszcza po recenzjach, które czytałam. Przejdźmy do rzeczy...
Produkt zapakowany jest w solidny, niedużym plastikowym pudełeczku z lusterkiem. W środku znajdują się dwie bazy. Kolor żółty kamufluje cienie (używam go jako korektora, który świetnie kryje sińce pod oczami), natomiast kolor cielisty neutralizuje przebarwienia i ma sprawdzić się jako baza pod makijaż (chyba nie do końca spełnia swoje zadanie). Oba produkty mają kremową konsystencję i lekką formułę. Niestety po kilku godzinach baza się roluje, tworząc niezbyt piękny efekt. Za to dużym plusem jest to, że to doskonale podbija pigmentacje cieni, dzięki czemu kolory są intensywniejsze.

Wiem, że dużo osób chwali sobie tą bazę. U mnie jednak nie zdaje egzaminu. Myślę, że następnym razem dobrze się zastanowię zanim zamówię tego typu produkt. Według mnie jest on zbędny, bez problemu można go zastąpić jasnym korektorem, a efekt będzie taki sami (może nawet lepszy). Nie mówię jednak "nie" dla naturalnej bazy Lily Lolo, ponieważ stosuję ją jako korektor i w tym przypadku sprawdza się bardzo dobrze. 
Smoke & Mirrors Eye Palette to piękny zestaw ośmiu cieni prasowanych, doskonale napigmentowanych, o mocnych i intensywnych odcieniach. Paletka zapakowana jest w prześlicznej czarno-białej, solidnej kasetce z podręcznym lusterkiem (nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać). Dodatkowo całość zamknięta jest w kartoniku, na którym zawarte są podstawowe informacje. Ponadto w opakowaniu znajdziemy mały aplikator, który według mnie nie jest potrzebny. Większość kobiet maluje oczy pędzelkami i nie jest przyzwyczajona do aplikatorów, które w dodatku szybko się gubią. Same cienie mają świetną pigmentację, doskonale się blendują, nie rolują się i są trwałe - wytrzymują na powiece nawet przez cały dzień. 

Wszystkie cienie to mieszanka następujących składników: miki, oleju jojoba, arganowego, granatu, manuka oraz hialuronianu sodu i komórek macierzystych mikołajka nadmorskiego. Nie zwierają talku i są przyjazne dla wegan. 

ODCIENIE ZNAJDUJĄCE SIĘ W PALETCE
Reflection – mat, kość słoniowa
Looking Glass – połyskująca, beżowa brzoskwinia
Illusion – mat, jasny, chłodny róż
Myth – mat, ciepły, karmelowy brąz
Silhouette – mat, ciepły szaro-brązowy
Hocus Pocus – lekko połyskująca, metaliczna szarość
Intrigue – lekko połyskująca, brunatna czerń
Deception – połyskująca czerń

Cienie Smoke & Mirrors Eye Palette doskonale uzupełniają i podkreślają spojrzenie, przez co makijaż staje się elegancki. Kolory można ze sobą mieszać lub nosić pojedynczo, aby uzyskać stonowany efekt. Jasne cienie sprawdzą się do wykonania dziennego makijażu, natomiast ciemne, będą fantastyczne do wykonania wieczornego make -upu.

Przydatne wskazówki: 
*Aby rozjaśnić spojrzenie, należy nałożyć jasny cień na ruchomą część powieki oraz pod łuk brwiowy. 
*Aby dodać spojrzeniu głębi, należy nałożyć ciemny cień w załamanie powieki, następnie delikatnie go zblendować. 
*Aby podkreślić oczy jeszcze mocniej, należy nałożyć najciemniejszy cień wzdłuż linii rzęs (tak jak robimy to w przypadku eyelinera). 
Po raz kolejny kosmetyki Lily Lolo miło mnie zaskoczyły. Uważam, że paleta ma fantastyczną gamę kolorystyczną i co najważniejsze, nie zwija się na powiece. Od tej pory znajduje miejsce w czołówce moich ulubionych palet (a uwierzcie trudno jest się tam znaleźć:). Co do bazy, nie jestem przyzwyczajona do jej stosowania, ale może kiedyś zmienię zdanie. 

Dajcie znać czy miałyście któryś z tych produktów.

Do następnego! 
Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger